eKuchareczka czyli ja

Moja cudna Babcia Adela, skądinąd miałam to szczęście urodzić się w Jej urodziny, zaczynała świtem karmić kaszą manną o konsystencji ‘łyżka staje’ z sokiem malinowym własnego wyrobu, po drodze było drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja i na koniec jeszcze tuż przed snem padało pytanie, czy może ulubioną kanapeczkę z żółtym serem i dżemem truskawkowym? Mnóstwo smaków i zapachów.

Moja cudna Babcia Marianna co niedziela trzaskała obiad dla dwudziestu – trzydziestu osób. Zawsze z obowiązkowo własnoręcznie tuż przed obiadem zagniecionym super cienkim makaronem do rosołu. Niezapomniany nadziewany kurczak i rzadko funkcjonująca już w powszechnej świadomości czernina, drożdżowe baby co zachowywały świeżość przez dwa tygodnie.

Moja Ukochana Mami gotuje absolutnie genialnie! fenomenalnie! zjawiskowo! co przewija się co i rusz w moim blogu J Jeśli pojawisz się w moim domu, z pewnością zapytam, czy nie masz ochoty czegoś przegryźć. Kim jestem? Jestem już wystarczająca dorosła, żeby wiedzieć czego chcę, a co z pewnością jest wykluczone, ale też wystarczająca doświadczona, żeby wiedzieć że coraz bardziej ‘wiem, że nic nie wiem’.

Sensem mojego życia są moi Najbliżsi. Przez całe moje dorosłe życie największą pasją było obcowanie z ludźmi i oczywiście gotowanie im, choć dopiero bardzo niedawno uwierzyłam, że mogę podzielić się tym gotowaniem z większą ilością osób.

Wierzę, że wspólny posiłek zbliża.

Wierzę, że można okazywać miłość gotując i karmiąc.

Wierzę, że przez żołądek do serca, łóżka, mózgu, duszy…