Wiosennie, z tęsknoty za zielonym, rzucam się na wszystko co pierwsze, młode i wyhodowane już u nas, a nie sprowadzone z drugiego końca Europy, jeśli nie świata. Po pierwszych zielonych szparagach i pierwszych polskich truskawkach przyszedł czas na zielony groszek.

Jako że wciąż pogodowo jesteśmy w okolicach zimnej Zośki, został przygotowany na ciepło. Inspirowany klasycznym przepisem kuchni francuskiej na dodatek do ryb czy mięs, u mnie wystąpił w roli głównego dania obiadowego. Od oryginalnej cuisine przygotowaną przeze mnie potrawę odróżniały również cebulki: w oryginale tzw. perłowe, wobec ich braku z dużym powodzeniem zastąpione młodą polską dymką, a także bekon udanie ustąpił miejsca zasalanej słonince.

Zachęcam, bo to i pyszne i zdrowe i zielone = wymarzone na wiosnę, a co istotne bardzo smakowało również mięsożercom 🙂

Dla dwojga potrzebujemy:

– szklankę wyłuskanego zielonego groszku (poza sezonem z powodzeniem zastępujemy mrożonym);

– pęczek dymki;

– trzy ząbki młodego czosnku;

– 10 dkg solonej słoniny;

– jedną sałatę rzymską;

– pół szklanki śmietanki 30%;

– sól, pieprz świeżo mielony.

Czosnek obieramy i drobno siekamy. Dymkę myjemy i odcinamy ok.8-10 cm kawałki od strony cebulki, resztę możemy posiekać i dorzucić na samym końcu gotowania (ja akurat użyłam do innego dania). Słoninkę kroimy w kostkę. Sałatę myjemy i przepoławiamy wzdłuż. 

Na patelni wytapiamy słoninę na ‚szklane’ skwarki. Dorzucamy czosnek i dymkę. Jednocześnie na patelni grillowej lub w piekarniku grillujemy obustronnie połówki sałaty. Do zeszklonej dymki dodajemy zielony groszek. Natychmiast zalewamy śmietanką, zagotowujemy. Mieszamy, solimy i oprószamy świeżo zmielonym pieprzem. Podajemy ze zgrillowaną sałatą.  Smacznego!