Wszyscy znamy rozmaite sposoby na poradzenie sobie z przykrymi konsekwencjami dobrej zabawy dnia poprzedniego. Jednym z pierwszych postanowień zawsze jest zapewnienie samego siebie, że tym razem to już NA PEWNO ostatni raz! Na wypadek, gdyby nie udało się dotrzymać danego sobie słowa poniżej krótka lista moich rekomendacji.

Bez wątpienia najlepszym sposobem na kaca giganta jest niezdrowy, szkodliwy i zdecydowanie nie poprawny politycznie klin. Działa skutecznie, choć nie do polecenia w tygodniu pracy.

Naukowcy są zgodni, że jajka przebogato wyposażone w mnóstwo aminokwasów i innych wspaniałych substancji zdziałać mogą cuda. Usmażone w postaci jajecznicy na maśle z szynką pomagają natychmiastowo i skutecznie, dają extra ładunek kaloryczny, co pozwala optymistyczniej spojrzeć na reszt ę pozostałego nam do przetrwania dnia.

Niektórzy twierdzą, że znakomicie na kaca pomaga żurek, ogórkowa czy soljanka, czyli solidne zawiesiste zupy o kwaśnym charakterze. Muszę przyznać, że mnie z najgorszego kaca w życiu (niektórym znane jest to uczucie, że tym razem to już naprawdę umrę spowodowanego nieumiarkowanym spożyciem caipirinhi w Błękitnym Pudlu na Monciaku, uratował rosół z kaczki z kluseczkami z naleśnika w restauracji pensjonatu Villa Sedan w tymże pięknym Sopocie http://www.sedan.pl/restauracja,4.html . Do dziś uważam, że po pierwsze bez wątpienia uratował mi życie, po drugie był do dziś najlepszym na świecie rosołem jaki jadłam!

Więc jajecznica w ilości dla jednego skacowanego, czyli:

- trzy plastry dobrej i tłustej! Szynki

- łyżka masła

- 4 jajka zerówki

- sól, świeżo zmielony pieprz

Krótko przesmażamy na maśle pokrojoną w paseczki szynkę, wbijamy jajka i czekamy, żeby złapały  ognia od patelni, po czym kilka razy energicznie mieszamy widelcem, solimy, pieprzymy, czekamy i zdejmujemy na talerz dbając, żeby jajka pozostały w rozpoznawalnych fragmentach, a nie zamieniły się w jednolitą masę. Koniecznie ze świeżym chlebem grubo posmarowanym masłem i gorącą dobrą czarną herbatą z cytryną.

Smacznego!