Szkoda, że moja ulubiona Sissi, czyli cesarzowa Elżbieta, żona Franciszka Józefa zrezygnowała z tego właśnie deseru. Być może po zjedzeniu go byłaby szczęśliwszym człowiekiem i wtedy jej życie potoczyłoby się zupełnie innym torem?

Muszę przyznać, że jednym z absolutnie najbardziej ukochanych filmów mojego dzieciństwa były wszystkie trzy części ‘Sissi”, gdzie w odtwórczynię głównej roli przepięknie wcieliła się zjawiskowa Romy Schneider. Zarówno Cesarzowa Elżbieta, jak i Romy, podejrzewane były o rozmaite dysfunkcje psychofizyczne, w tym oczywiście anoreksję. Być może taką właśnie przypadłością spowodowana była stanowcza odmowa zjedzenia porwanego (ponoć wskutek przywarcia do patelni) puszystego omletu z rodzynkami na słodko podawanego z konfiturą ze śliwek? Tej historycznej odmowie potrawa podawana w restauracji ‚takie smaczki’ na śniadanie zawdzięcza nazwę – otóż zniesmaczony reakcją swojej żony ( oooo, jakże to symptomatyczne!) Cesarz Franciszek Józef miał z przekąsem zaordynować podanie Jemu tegoż ‘schmarren’, które to z radością spożyte, zyskało cesarskie imię 🙂

Najlepsze w Warszawie, a prawdopodobnie również w Polsce, kaiserschmarren zjecie właśnie w ‚takich smaczkach’ na Oboźnej 9, podajemy je z szybką konfiturą ze śliwek węgierek. Pan Maciej Nowak, który lubi zamawiać danie to na deser, zwykle ordynuje dodatkowo świeżo ubitą śmietanę. Spróbujcie, która wersja będzie Wam bardziej smakowała!

Kaiserschmarren dla Ukochanej / Ukochanego:

 – 2 jaja ‚zerówki’

– 3 łyżki mąki pszennej tortowej

– pół szklanki mleka

– 1 łyżka cukru pudru + do obsypania

– łyżka czubata rodzynek

– 2 łyżki rumu

– 2-3 łyżki masła

Na konfiturę śliwkową potrzebujemy: 3 czubate łyżki cukru trzcinowego plus 250 g śliwek bez pestek (mogą być mrożone), pół szklanki czerwonego wytrawnego wina.karmelizujemy cukier, dokładamy śliwki , zalewamy winem i gotujemy kwadrans.

Rodzynki namaczamy przez dłuższą chwilę w rumie. Żółtka oddzielone od białek ucieramy na puszystą masę z cukrem pudrem, dodajemy pół szklanki mleka i trzy łyżki mąki. Obok ubijamy pianę z białek ze szczyptą soli. Do żółtkowej masy dodajemy namoczone rodzynki  wraz z rumem. Powoli i delikatnie mieszając dodajemy ubite białka.

Smażymy wolno na maśle na stalowej lub żeliwnej patelni, aż do zrumienienia z obu stron (przewracając, wygodnie jest pomóc sobie dużym talerzem), następnie dwoma widelcami rozrywamy omlet na fragmenty. Obsypujemy obficie cukrem pudrem i podajemy z szybką konfiturą ze śliwek (żeby ją przyrządzić karmelizujemy cukier, dokładamy śliwki , zalewamy winem i gotujemy około kwadransa). SMACZNEGO!