Jedna z moich wielkich kulinarnych miłości.

Jak zostało zapowiedziane, dziś będzie o serach, których historia sięga wieków całych, a w moim życiu ich historia sięga pierwszego narciarskiego wyjazdu do Francji około 17 lat temu, kiedy to moja, wówczas jeszcze przyszła, Bratowa prowadząc miłe pogawędki z Panią sklepową dokonywała wyboru serów spośród na oko setek zgromadzonych na stoisku. Od tamtej pory sery stanowią istotny element kulinarny, i przyznam że moje podniebienie w równym stopniu od święta uwielbiam rozpieszczać champagne, jak i roquefort 🙂

Najbardziej luksusowa randka ever

Spotykamy czasem w życiu takie osoby, o których od pierwszego wrażenia wiadomo, że teraz albo nigdy, no i jeśli teraz to już wystrzeliliśmy się w kosmos 😉 więc jak już następuje to ‘teraz’ to proponuję oczywiście randkę domówkę, co ma rozliczne zalety, w tym sypialnię za progiem, a nie na drugim końcu miasta…

Najlepsze risotto na świecie

O terapeutycznej roli gotowania risotto już było, więc powtarzać się nie będę 🙂 Tym razem o najlepszej i takiej nieco bardziej niż milanese wyszukanej wersji, co to poznają się na niej nie tylko najwykwintniejsi smakosze, ale również najprostsi śmiertelnicy 😉

Na obiad z rodzicami i każdy inny niedzielny

W naszym wypasionym życiu ludzi wielkiego miasta, co to codziennie lunch w innej knajpie, prędzej czy później przychodzi taki moment, że mamy ochotę zaprosić innych, naszych Najbliższych: rodzinę, przyjaciół, kogoś choćby niedawno poznanego, ale niezwykle wręcz interesującego na obiad właśnie w niedzielę do domu – niewątpliwie jest to zarazem odświętna, jak i bardzo swojska okazja, w dzisiejszych czasach jednocześnie zakładająca pewną kameralność – nie to, co w czasach mojego szczęśliwego dzieciństwa, kiedy do niedzielnego obiadu siadało i dwadzieścia osób i makaron ZAWSZE był zagnieciony własnoręcznie przez moją babcię 🙂

Garam masala, czyli nie zawsze curry.

Kontynuując mój ulubiony temat krewetek, proponuję przejść do krewetek, które w wielu knajpach nazywane są rzymskimi, choć przyznam, że akurat w Rzymie z takowymi się nie spotkałam… Być może jest to dokładnie taka sama historia, jak z kawą po turecku, która nota bene w Moskwie jest nazywana kawą po polsku (ponoć podawana jest z cytryną), o której oczywiście nikt w Turcji nie słyszał czy fasolką po bretońsku, na myśl o której każdy Francuz, a Bretończyk (których na ich własną prośbę do Francuzów nie zaliczamy;-) w szczególności, przeżegnałby się nogą.

Krewetki najprostsze na świecie

Wracając do naszych wypasionych ‚świeżych’, czyli mrożonych bez obgotowania krewetek, to niewątpliwie najłatwiejsze do przygotowania będą najprostsze najbardziej ukochane przez mojego ukochanego krewetki smażone z czosnkiem, czyli coś co na pewno już chociaż raz w życiu jedliście.