Grillowanie –  czyli karkówka.

Grillowanie – czyli karkówka.

W ogrodzie Mojego Taty w ostatnią niedzielę zainaugurowaliśmy tegoroczny sezon grillowy tradycyjnie ulubionymi przez Dzieciaki kiełbaskami (koniecznie ze sprawdzonego źródła: moje pochodzą z Befsztyka na  , Tata swojego tajnego źródła nie ujawnia; marynowanej karkówki oraz łososia, wszystko towarzystwie najlepszych małosolniaczków na świecie, o czym również w następnych odsłonach. Grillowanie po kilkuletniej fazie zachwytu,…

Zupa pomidorowa – ratuje życie

Kiedy zdarzy się nam być zmęczonym na śmierć, zdenerwowanym, złym lub po prostu wracamy do domu w głębokim dołku i wygląda na to, że nic, ale to absolutnie nic, nie będzie w stanie nam pomóc, koniecznie trzeba się zmobilizować i ugotować zupę. Tak, wiem, że łatwiej i szybciej będzie nalać sobie łyskaczyka, mimo wszystko zachęcam gorąco do zupy, również gotowanej równolegle z wyżej wymienionym.

Smakowita mieszanka…

… czyli wciąż modne, choć nieco już passe fusion dopadło mnie późnym bardzo upalnym wieczorem po długim i niezwykle pracowitym dniu, w czasie którego to zabrakło czasu na jedzenie. Zabrakło czasu również na zakupy, więc z konieczności obmyślałam szybki, zimny i nieskomplikowany posiłek w oparciu o dość przetrzebioną zawartość lodówki oraz szuflad.

Sos a’la St. Christina

Jestem wielką fanką nart, w ubiegłym roku niestety udało mi spędzić rozkoszując się tą rozrywką jedynie dwa (!) dni, ale za to po raz pierwszy zimowo we Włoszech. Pięknie ośnieżone słoneczne stoki zachwyciły mnie bosko swobodną, zwłaszcza w porównaniu z obłaskawionymi od lat francuskimi, i nieprzyzwoicie zabawową atmosferą luzu ponad europejską miarę. Jak dotąd tylko tam widziałam smakowicie roznegliżowane blond (!) choć nie tylko wspaniale przez naturę obdarzone piękności wijące się w środku dnia wokół rurek wprost na barze zlokalizowanym wysoko na stoku – żyć nie umierać – tylko Włosi tak cudownie potrafią uprawiać dolce vita oraz dolce far niente 🙂

Czy szczury potrafią gotować – rzecz będzie o ratatouille

Uwielbiam tę prowansalską potrawę o rodowodzie wywodzącym się z dekadencko pięknej Nicei. Ostatnio rozsławiona przez animowany film o tożsamym tytule, w którym w roli genialnego szefa kuchni karkołomnie ulokowano szczura, co przyznacie szczególnie smakowicie i atrakcyjnie nie brzmi. To pewnie dlatego dopiero dziś będzie o ratatouille, choć danie to moim zdaniem najlepiej smakuje jesienią.

Klasyka po francusku – zupa cebulowa

Paryż… oficjalnie najbardziej romantyczne miasto na świecie. Mnie najbardziej kojarzy się z pewnym trzydniowym wyjazdem bardzo dawno temu, kiedy to ciężko chora, łaziłam z moim bratem na przełomie listopada i grudnia po ulicach miasta, na które pierwszy raz w życiu było mnie naprawdę stać 🙂

Najlepsze krewetki, nie koniecznie po rzymsku ;)

Kontynuując mój ulubiony temat krewetek, proponuję przejść do krewetek, które w wielu knajpach nazywane są rzymskimi, choć przyznam, że akurat w Rzymie z takowymi się nie spotkałam… Być może jest to dokładnie taka sama historia, jak z kawą po turecku, która nota bene w Moskwie jest nazywana kawą po polsku (ponoć podawana jest z cytryną), o której oczywiście nikt w Turcji nie słyszał czy fasolką po bretońsku, na myśl o której każdy Francuz, a Bretończyk (których na ich własną prośbę do Francuzów nie zaliczamy;-) w szczególności, przeżegnałby się nogą.