Kasze ostatnio mają swój czas. Odczarowane po rozgotowanych i/lub przypalonych na amen wspomnieniach z przedszkola, stają się smacznym i bardzo pożywnym uzupełnieniem naszej diety. I chociaż lokalnych kasz mamy dostatek, z przyjemnością sięgam również po północno afrykański przysmak w postaci kuskusu. Jest bardzo wdzięcznym partnerem dla wprost nie ograniczonej ilości produktów.

Tym razem do jego wykorzystania zainspirowała mnie nieprawdopodobnej wręcz urody dynia piżmowa – o tej porze roku w kuchni bywa wręcz niezastąpiona: o miąższu w kolorze zachodzącego słońca, pełna smaku i zapachu, jest jednym z niewielu pełnowartościowych warzyw na przednówku. W kuskusie towarzyszyła jej cukinia. Podążając arabskimi tropami ale będąc osadzoną  w polskiej rzeczywistości, zamiast przeważnie dokładanych suszonych moreli, użyłam suszonej żurawiny. Wyszło pyszne rozgrzewające słoneczne danie, równie smaczne na ciepło, jak i na zimno. Zachęcam!

 

Dla głodnej czteroosobowej rodziny potrzebujemy:

- pół dyni piżmowej

- jedną sporą cukinię

- jedną cebulę cukrową

- cztery ząbki czosnku

- czterocentymetrowy korzeń imbiru

- kilka gałązek rozmarynu

- jedna mała papryczka chili

- dwie łyżki cukru trzcinowego

- szklanka kuskusu

- litr bulionu warzywnego

- po pół łyżeczki: kurkumy, kminu rzymskiego, nasion kolendry, cynamonu

- gwiazdka anyżu  

- 1/3 szklanki suszonej żurawiny

- olej do smażenia plus pół szklanki oliwy

Cebulę, imbir i czosnek obieramy i drobno siekamy. Siekamy również pozbawioną pestek papryczkę chili. Dynię oraz cukinię obieramy i kroimy w sporą kostkę. Na oleju szklimy cebulę wraz z imbirem, dodajemy czosnek i chili oraz wszystkie przyprawy. Kiedy intensywnie zapachnie wrzucamy dynię oraz cukinię i suszoną żurawinę. Podlewamy połową szklanki bulionu i przykryte dusimy około dziesięciu minut.    

 

 Po odkryciu wsypujemy kuskus i zalewamy resztą bulionu. Mieszamy i przykrywamy. Czekamy pięć minut, polewamy dobrej jakości oliwą, mieszamy i podajemy. SMACZNEGO!