Rzymska sałata jest jedną z moich ulubionych zielenin: pyszna jak wiele innych, zaś niezastąpiona, gdy mamy ochotę przygotować ciepły sos. Żadna ze znanych mi innych sałat nie udźwignie takiego treściwego wyzwania. Inna sprawa, że sama również, szczególnie w wersji baby wręcz bosko smakuje przygotowana na gorąco.

Ponieważ aktualna wiosna nie rozpieszcza jak dotąd temperaturami, naturalne o tej porze pragnienie zielonego warto wzbogacić treściwszym rozgrzewającym dodatkiem. Taką właśnie ‘tłustszą’ sałatą rozpieszczałam podniebienia podczas ostatniej majówki w Domy w Pasymiu. Było pysznie, zatem polecam!

 

Dla dwojga potrzebujemy:

- główkę sałaty rzymskiej;

- cztery plastry boczku;

- cztery małe pomidory malinowe;

-  cztery ząbki czosnku;

- 2/3 szklanki śmietanki 30%;

- czarny pieprz świeżo zmielony, odrobina soli.

Sałatę myjemy i starannie osuszamy. Odcinamy głąb i liście układamy w naczyniu, w którym podamy naszą sałatę. Obieramy  sparzone wrzątkiem pomidory i kroimy w ósemki.

Jednocześnie na patelni na średnim ogniu prażymy plastry boczku (możemy dodać łyżkę oleju, jeśli boczek jest mało tłusty). Kiedy plastry są już zrumienione z obu stron i chrupiące, zdejmujemy je z patelni zachowując jednocześnie tłuszcz, jaki się wytopił i na nim podsmażamy, uważając, żeby się nie przypalił, posiekany drobno czosnek. Wlewamy śmietankę i mieszając zagotowujemy, ostrożnie solimy.

Na rozłożonych liściach sałaty rzymskiej układamy ósemki pomidorów oraz pokruszone z grubsza plastry boczku. Polewamy sosem i obsypujemy obficie świeżo zmielonym pieprzem. Możemy dodatkowo posypać grzaneczkami z żytniej bagietki lub obok podać kromkę świeżego wiejskiego chleba do wylizania talerzy. Smacznego :-)