Info prasowe o książce

Nakładem wydawnictwa Principes Sp.z o.o. ukazuje się właśnie na rynku album kulinarny pt. ’50 przepisów na krewetki’. Jest to debiut książkowy Moniki Ruszkowskiej, która od wielu lat z powodzeniem i rosnącym zainteresowaniem czytelników prowadzi bloga o gotowaniu i dobrym życiu EKUCHARECZKA.PL Jak przyznaje autorka “Krewetki od zawsze były jednym z moich ulubionych…

Czytaj więcej...

“50 PRZEPISÓW NA KREWETKI” już do kupienia !

Lata temu rozpoczęta przygoda z kulinariami, pisaniem i fotografowaniem efektów kucharzenia zaowocowała przepięknym albumem kulinarnym poświęconym moim ukochanym krewetkom.   Dzięki zaangażowaniu i pomocy wielu osób, powstała lektura, z której jestem ogromnie dumna, a o której choćby potencjalnej możliwości powstania nie śmiałam nawet marzyć… Wobec czego, przede wszystkim     OGROMNE DZIĘKUJĘ DLA…

Czytaj więcej...

Mango – znakomite na upał

Soczyste i dojrzałe, ale nie przejrzałe, mango pachnie i smakuje bardzo dalekimi i szczególnie egzotycznymi destynacjami, których ostatnio z wielu przyczyn troszkę mi brakuje. Dlatego też kiedy wyrośnięte i pięknie rumiane mango uśmiechnęły się do mnie ze straganu ulubionego Pana Warzywniaczka nie wahałam się ani chwili! Fakt, że poleżakowały jeszcze dwa dni w bardzo ciepłym i słonecznym miejscu tylko dodał im, niczym pięknym młodym dziewczętom, uroku nie do odparcia.

Czytaj więcej...

Z pieprzem :-)

Nie ma to jak życie z pieprzem, miłość z pieprzem czy wreszcie najprostsze – last but not least – jedzenie z pieprzem. Zawsze świeżo zmielonym, o ile mielonym, bo jak wiemy, niektóre rodzaje pieprzu znakomicie prezentują się, jak i smakują, w całych ziarnach. Nigdy nie zapomnę kelnera w pewnej bardzo szacownie wyglądającej…

Czytaj więcej...

Garam masala, czyli nie zawsze curry.

Kontynuując mój ulubiony temat krewetek, proponuję przejść do krewetek, które w wielu knajpach nazywane są rzymskimi, choć przyznam, że akurat w Rzymie z takowymi się nie spotkałam… Być może jest to dokładnie taka sama historia, jak z kawą po turecku, która nota bene w Moskwie jest nazywana kawą po polsku (ponoć podawana jest z cytryną), o której oczywiście nikt w Turcji nie słyszał czy fasolką po bretońsku, na myśl o której każdy Francuz, a Bretończyk (których na ich własną prośbę do Francuzów nie zaliczamy;-) w szczególności, przeżegnałby się nogą.

Czytaj więcej...