Dla Jerzego Janowicza – co powinien jeść ?

Z wielu powodów częściej niż zwykle właśnie w tym roku zerkałam na mecze rozgrywane na RolandGarros, w ramach którego to zainteresowania między innymi wpadło mi w oko, przyznam wstrząsające, wyznanie naszego Jerzego Janowicza o niezmiennym stylu żywienia się w popularnych sieciach fast-foodowych . Mam nadzieję, że po prostu nie złapałam żartu 😉

Jeśli jednak choć okruch tkwi w tym prawdy, śpieszę z pilną i bardzo stanowczą prośbą i groźbą: Panie Jerzy! Nasze najnowsze Sportowe Dobro Narodowe stanowczo lepiej trzeba odżywiać! A wtedy z pewnością wielki szlem w kieszeni, szczególnie że już jest doceniany przez trenera Federera, który przepowiada mu największe sukcesy. Udowodniono wszak , że zbilansowany, dobrze skomponowany ze świeżych produktów, urozmaicony jadłospis bez dwóch zdań podnosi efektywność treningu, a tym samym poziom wyników.

Na co przede wszystkim zwrócić uwagę? Na ilość energii, jaką trzeba dostarczyć: średnio zwykłego śmiertelnika prosty towarzyski ‘singiel’ kosztuje 700 kcal / godzinę. Eksperci uważają, że zawodowi sportowcy w czasie wysiłku są w stanie spalić nawet kilka tysięcy kalorii (najlepsi kolarze w czasie Tour de France zużywają 9000 kalorii dziennie)! W tym sensie wybór KFC się sprawdza, ale! równie ważne są produkty, sposób ich przetworzenia i przede wszystkim proporcje węglowodanów do białek i do tłuszczów. Przy swojej wadze Jerzy powinien dziennie zjadać około 900g węglowodanów (najlepiej złożone cukry , jak ziarna zbóż, skrobia, owoce, warzywa) + około 200g białka, w którym znajdują się odpowiedzialne za regenerację tkanki mięśniowej aminokwasy (jajka, produkty mleczne, mięso) + niespełna 200 g tłuszczów (najlepiej oliwy, olejów roślinnych).

Przed następnym trudnym pojedynkiem, jednak nie później niż 1,5 – 2 h przed rozpoczęciem,  zaproponowałabym w związku z powyższą rekomendacją pełnoziarniarnisty makaron primavera z dodatkiem  bryndzy lub parmigiano reggiano.

Jak go przyrządzić? Gotujemy al dente pełnoziarnisty makaron w sporej ilości osolonego wrzątku. W między czasie na lekko rozgrzanej oliwie (nie z pierwszego tłoczenia) przesmażamy posiekany czosnek, dodajemy pokrojoną w półplasterki cukinię lub pokrojone w kilkucentymetrowe kawałki szparagi oraz przepołowione pomidorki truskawkowe lub koktajlowe. Lekko solimy, dodajemy grubo zmielony pieprz oraz dwa-trzy zioła, jakie najbardziej lubimy. Moje ulubione to tymianek + bazylia + oregano.  Ugotowany i odcedzony makaron wrzucamy na patelnię z warzywami, mieszamy, wykładamy na talerz i na wierzch dodajemy bryndzę w kawałkach lub parmezan w płatkach.

Jerzy już jest wielkim zawodnikiem, aż strach pomyśleć co się zadzieje, kiedy z KFC i McDonaldsa przesiądzie na zdrową i pyszną dietę!

Dla jednej osoby:

–  100 g makaronu

– mała cukinia i / lub sześć szparagów

– ząbek czosnku

– kilka pomidorków truskawkowych

– sól, pieprz, tymianek, bazylia, oregano

– 50 g bryndzy lub parmigiano reggiano

Skomentuj