Już od dawna kusiło mnie ukręcenie własnego majonezu – z niewiadomych przyczyn wydawało mi się to okupione wielkim zachodem i obarczone nieuchronnym ryzykiem kulinarnej porażki… Nic bardziej mylnego! Nie wierzcie rozmaitym guru, którzy zazdrośnie ostrzegają przed własną produkcją majonezu! Namawiam gorąco do wypróbowania: mnie pierwsza nieśmiało i bez wiary w sukces podjęta próba wytworzenia majonezu w wersji ziołowej powiodła się znakomicie, więc uda się naprawdę każdemu.

Smakowitość pierwszego domowego ziołowego majonezu z dodatkiem pieczonego czosnku rozpaliła nieposkromienie apetyt na dużo pyszności, które można by w nim bezwstydnie zanurzać i zajadać: wybór padł na wielkie krewetki na maśle i domowe frytki 🙂 Zylion kalorii, ale dobry nastrój nie opuszcza mnie już ponad dobę 🙂

Dla dwojga głodnych potrzebujemy:

– dwa żółtka

– łyżeczka ziołowej musztardy francuskiej

– 150 – 200 ml oleju Kujawskiego ‚Trzy ziarna’

– szczypta soli oraz pieprzu

– sok z około ćwiartki cytryny

– trzy ząbki podpieczonego lub uprażonego czosnku

I do majonezu: 6 wielkich krewetek surowych w rozmiarze 8/12 (mogą być mrożone) + trzy łyżki masła klarowanego + dwa ząbki czosnku

Żółtka jajek ubijamy wraz z łyżeczką musztardy, powolutku (na początek po kilka kropel, potem cieniutkim strumieniem) dolewamy olej wciąż ubijając. Ja robiłam to przy pomocy ręcznego blendera z końcówką trzepaczki na małych obrotach. Na koniec dodajemy sól i pieprz do smaku, posiekany upieczony czosnek oraz sok z cytryny: nasza emulsja rozjaśni się nieco. Gotowe 🙂

Krewetki dokładnie myjemy i osuszamy. Obieramy z pancerzy, pozostawiając głowy oraz ogonki. Ostrym nożem wzdłuż grzbietu wykrawamy żyłkę przewodu pokarmowego. Na patelni roztapiamy masło, dodajemy ząbki czosnku. Kiedy mocno zapachną, na patelni delikatnie układamy nasze krewetki. Smażymy obustronnie maksimum po dwie-trzy minuty.

Podajemy krewetki z naszym własnoręcznie ukręconym majonezem oraz domowymi frytkami. SMACZNEGO!