Omlet z Roquefortem, czyli ulubione zimowe śniadanie

Z przyjemnością przyznaję się do absolutnej słabości do omletów, koniecznie bez mąki, za to z odrobiną zimnej wody zamiast przez wielu dodawanej śmietanki lub mleka. Uwielbiam je przygotowywać (szybko, prosto, nie da się zepsuć), uwielbiam maślany zapach, kiedy się smażą, no i ten smak!!! Bez wahania: dla mnie najlepsza, obok poche, postać jajka.

Lubię w wersji słodkiej, np. z flambirowanymi wiśniówką owocami (mrożone wiśnie w środku zimy przeniosą nas do lepszej pory roku) lub z nutellą (to przysmak mojej najmłodszej Córeczki). Ale absolutnymi zwycięzcami są wytrawne, przede wszystkim z kozim serem i konfiturą z fig lub gorzkich pomarańczy oraz z pomidorkami i serem Roquefort.

Żeby przygotować ten ostatni, roztapiamy na małej patelni masło, na które wrzucamy słodkie pomidorki cherry przekrojone na pół. Pozwalamy im się podsmażyć około trzech do pięciu minut. W tym czasie rozbełtujemy dwa jajka z odrobiną zimnej wody, którymi zalewamy pomidorki.

Natychmiast też posypujemy całość pokruszonym Roquefortem lub innym dobrej jakości pleśniowym serem. Proponuję solić dopiero na talerzu, ponieważ słoności sera nie określimy ‘na oko’. Przykrywamy i smażymy kilka minut, w między czasie podważając brzegi, tak aby płynne jeszcze jajka (ale nie ser, bo się przypali) spływały na patelnię. Podajemy złożony na pół. Ja uwielbiam z dodatkiem świeżych obranych ze skórki pomidorów malinowych. Takie śniadanie znakomicie nastraja, przede wszystkim w bure zimowe poranki. Smacznego!

Skomentuj